poniedziałek, 12 sierpnia 2013

True #3

Justin's
Siedziałem przez chwile i zastanawiałem się czy za nią pójść.  Nastolatka, sama, w nocy, to chyba zbyt niebezpieczne dla niej. Tym bardziej, że może przyjść jej coś głupiego do głowy. Szybko wstałem i pokierowałem się w stronę wyjścia. Rozejrzałem się przez chwilę i jest, siedziała na pobliskim przystanku autobusowym. Była zapatrzona w gwiazdy znajdujące się na niebie. Podchodząc do niej, usiadłem.
-Gdzie zamierzasz pójść?-delikatnie zapytałem.
-Nie wiem...-podciągnęła nosem.
Przez kilka minut opanowała nas kompletna cisza.
-Jestem Justin, Justin Bieber. Jest środek nocy, a wszystkie hotele nieczynne-powiedziałem, Holly była dalej zapatrzona w niebo. Odpuściłem sobie, ta dziewczyna czasem jest strasznie denerwująca.
-Zostanę tutaj- mruknęła pod nocem.
-Raczej to nie jest bezpieczne dla ciebie, ktoś cię może porwać i...no wiesz...zgwałcić
-Już za późno-odpowiedziała.
-Jak za późno?...-co ona chce przez to powiedzieć?
-Nie chce do tego wracać...
Była lekko w szoku, chyba dużo przeszła w życiu.Może bym jej pomógł...a Justin, głupi, głupi, głupi przecież ty nie pomagasz ludziom, co ty robisz?
Ugryzłem się w język.
-To może pójdziesz ze mną do domu, bo jest trochę chłodno...-zapytałem uprzejmie.
-Przystanek autobusowy jest w sam raz...-odparła.
-Serio? Chcesz tu zostać? Sama?- parchnąłem śmiechem.
-Yhy...możesz już iść...
-Okeeeej...-zacząłem iść w stronę domu, gdy usłyszałem głos wymawiający moje imię.
-Czekaj!-krzyknęła.
Podbiegła do mnie i razem udaliśmy się do domu. Włożyłem kluczyk i przekręciłem zamek.

Holly's
Prawdę mówiąc nie chciałam zostać na przystanku. Ale nie chciałam spędzać czasu w tej komórce, czy co to tam było. Jedna rzecz mnie zastanawia, czy on powiedział, że nazywa się Justin Bieber? Przecież to gwiazda popu, szalało za nim tyle dziewczyn, chodził w fioletowych suprach, z grzywką na boku. Ale z nieznanych powodów zrezygnował z kariery. Rzucił się na kanape i włączył telewizor.Położyłam torbę na komodzie stojącej w przed pokoju.
-Mam pytanie
-No? Mów śmiało- powiedział nie odrywając zwroku od kanału sportowego.
-Czy ty powiedziałeś mi, że nazywasz się Justin Bieber?
Spojrzał na mnie i ciężko westchnął.
-Tak to ja...
-Czemu zrezygnowałeś z kariery? To dlatego tu mieszkasz, zdala od wszystkich, i pewnie sobie pomyślałeś, że chce cię zobaczyć bo jestem twoją fanką.
-Tak, wprawdzie mówiąc tak, dużo osób się tu kręciło, teraz już mniej. A zrezygnowałem z jednego powodu, nie chce o tym mówić...-powiedział.
Kiwnełam głową na znak uszanowania jego decyzji. Tyle dziewczyn za nim szalało, a on tak poprostu zrezygnował...i...teraz jest, można powiedzieć, że nikim, tylko zwykłym człowiekiem.
-Czy mogę skorzystać z łazienki?-zapytałam.
-No...pierwsze drzwi po prawo.
Szybko udałam się na górę, i zamknęłam drzwi od środka. Rzuciłam brudne ubrania na podłogę i sięgnęłam po żel Justina. Był o zapachu kokosa. Mocno tarłam skóre, chciałam pozbyć się tego brudu z calego ciała, nie wiem co oni ze mną robili, to był koszmar. Poczułam pieczenie w okolicy nadgarstka. Żel dostał się do moich otwartych ran. Delikatnie spłukałam ciało wodą. Wychodząc, poszukałam w łazience jakiegoś czystego ręcznika, po czym okryłam nim całe ciało. Chciałam założyć bieliznę, lecz zapomniałam wziąść torby ze sobą. AAAA Holly jaka ty jesteś pusta.
-Cholera-przeklęłam się w myślach. Nie zejdę na doł w takim stanie.
-Juuuuuuuuuuuuuustin!-krzyknęłam.
-Możesz nie krzyczeć? Jest środek nocy!-powiedział oburzony.
-No dobrze, ale czy mógłbyś mi podać torbę, zostawiłam ją na dole.
-Przecież taka sama droga choć i sobie weś...-odpowiedział.
-Miły jesteś...-powiedziałam
-Dobra co potrzebujesz? Majtki i stanik?-zaśmiał się.
-Nie! Przynieś mi całą torbę!- krzyknęłam.
-Już za późno...haha...może być czerwony? haha-znowu usłyszałam śmiech. Ten koleś przeszukuje moją torbę.
-Jesteś zwykłym gnojkiem!
-Proszę, a następnym razem możesz przyjść wyglądasz tak seksownie- na jego twarzy namalował się uśmieszek.
Walnęłam go w ramię, po czym wzięłam bieliznę. Na mojej twarzy ukazały się rumieńce. Świetnie dał mi czerwony stanik i czarne majtki. Idiota.
Ubrałam na siebie czystą bieliznę po czym, rozczesałam włosy. Marzyłam tylko, by pogrążyć się w głeboki sen. Jestem w samej bieliźnie. Kurde. Szybko zgasiłam światło i pobiegłam do tej nędznej komórki. Położyłam się na łóżku i przykryłam kocem, który leżał na parapecie. Zapadając w sen.

Justin's
Przebudziłem się i zerknąłem na zegarek. 06.02 A.M. Cholera! Co ona robi tyle w łazience. Wstałem i pokierowałem się na górę. Zapukałem do drzwi lecz nikt nie otwierał.

-Słuchaj!-przetarłem oczy- Otwieraj te drzwi bo inaczej je wywarze!- krzyknąłem
Wliłem w drzwi, aż wkońcu się otworzyły, nikogo nie zastałem w drzwiach.
-J-uustin?
Ujrzałem na końcu korytarza Holly, była zaspana i chyba nie zczaiła się, że stoi w samej bieliźnie- uśmiechnąłem się.
-Myślałem, że jesteś jeszcze w łazience-odpowiedziałem z uśmiechem na twarzy.
-Ju-uuż dawno wy-szłam-jąkała się, nie była obudzona do końca.
-Iidę jeszcze spać-odpowiedziała po czym zamknęła za soba drzwi.
Udałem się do sypialni, położyłem się na łóżku rozmyślając o niej. Doznałem nowego uczucia którego wcześniej nie znałem. Tak to uczucie było w sercu. Znam ją dopiero jeden dzień, ale dzięki niej mój dzień staje się lepszy, przyznam się że jest denerwująca, ale kobiety tak mają. Zresztą nie wiem co ona przeszła w życiu. Justin nie możesz się zakochać po tym co przeszedłeś. Serce mówi inaczej a rozum inaczej. Rozmyślając zapadłem w sen.

__________________________________________________________
Czy Holly mu powie co jej się przydażyło zeszłej nocy?
Co Justin ukrywa? I czemu zrezygnował z kariery?
Czy coś czuje do nowo poznanej dziewczyny?

Rozdział nie jest długi, ale następny będzie.
Postaram się go dodać jutro a jak nie
to najpóźniej w środę.

Dom Justina

Zostawcie komentarz, nawet
anonimowy, to dużo dla
mnie znaczy.
Dziękuję