sobota, 24 sierpnia 2013

Longing for love #9

W drzwiach stał wysoki mężczyzna, a obok niego nie wiele niższa kobieta. Jak się spodziewałem to jej rodzice.
-Holly? -wypowiedział imię, wyglądając przez drzwi. Skierował wzrok na mnie, a potem znowu na Holly, wchodząc mocno mnie odepchnął, tak, że uderzyłem kręgosłupem o drzwi. Miałem ochotę mu pr*yjebać, bo wchodzi do mojego domu jak do własnego.
-Co wy tu robicie?- Hols szybkim ruchem wstała, a jej źrenice się poszerzyły. Oparłem się o ścianę, zakładając ręce na klatkę piersiową. Na samym wejściu ukazali swoje prawdziwe oblicze, teraz się nie dziwie dlaczego chciała od nich uciec.
-Wracasz do domu, koniec tego wszystkiego młoda panno. Siedzisz w domu u jakiegoś obcego face...- przerwała- Przepraszam bardzo, nie mam zamiaru wysłuchiwać waszej gadki. Po drugie nie jest obcy tylko bardzo bliski-odpowiedziała marszcząc brwi.
-Nie tym tonem koleżanko, jestem twoim ojcem, szacunku trochę-odpowiedział jej ojciec.
-O nie, nie, nie. Mój ojciec leży w grobie- z oczu Hols wypływała słona substancja, spadająca powoli po policzkach. Te słowa mną wstrząsnęły. Nie ma ojca? Jej matka jest poddana temu gościowi. Woli jego niż córkę? Gratuluję.
-Ty nim nigdy nie będziesz-dokończyła, ocierając nos chusteczką. Nawet łzy nie wzruszyły jej matki. Kobieta musi mieć kamień zamiast serca.
-Pakuj rzeczy wracasz do domu, masz 17 lat, skończysz osiemnaście możesz wyjechać i nigdy nie wrócić-zasugerowała jej matka.
-17 lat powiadasz, za 2 tygodnie mam urodziny. Nawet zapomniałaś o mojej dacie urodzenia i ty się śmiesz nazywać moją matką? Śmieszna jesteś- Holly była twarda, przynajmniej taką udawała, ale widziałem, że w głębi serca ma ochotę ustąpić i pęknąć.
-Nigdzie nie wracam-dokończyła, a jej szloch się pogłębił. Moje serce waliło jak szalone. Myślałem, że w każdej sekundzie może wyskoczyć przedzierając się przez żebra.
Rodzice stali, Holly płakała siedząc podkulona na kanapie. Jej ojciec, nie, przepraszam, ojczym zwinął ręce w pięści. Widziałem, że jego cierpliwość się kończy, ale moja też.
-Dosyć, wyjdźcie stąd-krzyknąłem, stając dokładnie przed Holly, chciałem jej pomóc, wymiękała i tak wystarczająco była silna.
-Justin, proszę, nie wysilaj się-jęknęła- i tak będę musiała wrócić do domu- Spojrzałem na Holly spod oka, widziałem jej zaczerwienione oczka, a z nich wypływające łzy.
-Ona z tąd wyjdzie, czy tego chce czy nie-moją uwagę przykuł głos mężczyzny.
-Nie wyjdzie-odpowiedziałem, unosząc swój głos w złości.
-Justin-n- usłyszałem jej głos, wołający moję imię.
-Co skarbie? Nie płacz nie rób mi tego- otarłem jej łzy.
-Ja już tak nie mogę. Obiecuję ci, że za te 2 je*ane tygodnie odbiore dowód i przyjeżdzam do ciebie, rozumiesz?
-Kochanie, drzwi dla ciebie zawsze będą otwarte. Nie płacz-cmoknąłem ją w zaczerwieniony policzek.
-Do domu! Już!-poinformowała nas jej matka. Holly przewróciła oczami, na co się uśmiechnąłem. Lubię jak ignoruje wszystkich wokół, oprócz mnie.
-Chociaż dajcie mi się pożegnać-krzyknęła, wybuchając jeszcze gorszym płaczem.
-Będziemy czekać w samochodzie-odpowiedzieli, po czym pokierowali się do wyjścia.
Holly ostatni raz spojrzała na zamykające się drzwi, po czym szybko skierowała swoje piękne oczy na mnie. Raniło mnie to, że ona tak cierpi. Bardzo mnie to raniło. Jak by ktoś wyjął kwałek mojego serca. Mocno objęła mnie swoimi delikatnymi rękami. Zrobiłem to samo i delikatnie odgarnąłem jej włosy z twarzy.
-Księżniczko?
-Ta-ak-jęknęła łapiąc mój policzek.
-Wrócę do ciebie napewno. Kocham cię.
-Justin to aż 2 tygodnie...
-Skarbie, tylko 2 tygodnie. Będę dzwonić i będę przyjeżdzał do ciebie. Nie ważne co oni powiedzą, nie rozdzielą nas. Delikatnie ująłem jej zimny i mokry policzek. Otarłem łzy spływające z oczu. Przybliżyłem twarz, wbijając się w jej usta i już po chwili pogrążyliśmy się w namiętnym pocałunku. Holly błądziła dłońmi po moim torsie. Czułem jej przyśpieszone bicie serca, które idealnie komponowało się z moim. W tym momencie tworzyliśmy jedność. To była namiętna chwila. Odrywając się od Holly, ujrzałem ponowną łzę, która swobodnie spływała po jej policzku. Wiedziałem, że dokładnie za sekundę nasze drogi się rozłączą. Pierdolony świat.
-Chodź, muszę już iść- Holly złapała moją rękę kierując się do wyjścia. Było chłodno, otaczający nas deszcz dokładnie opisywał sytuację Holly. Jej rodzice siedzili w samochodzie. To ostatni raz kiedy widzę moją księżniczkę.

Holly's
Stałam w miejscu, moje nogi uginały się pode mną. Krople deszczu odbijały się od mojej skóry. Dreszcze przeszły przez moje ciało, przez co cicho jęknęłam. Zaczęłam pocierać rękami skórę w celu rozgrzania jej. Byłam w samych szortach i bluzce Justina. Zauważyłam, że Justin zdejmuję swoją bluzę i delikatnie kładzie  ją na moich ramionach.
-Proszę skarbie, będzie ci cieplej-odpowiedział przytulając mnie.
-Kocham cię-powiedziałam mu, muskając go w usta. Widziałam, że miał ochotę pęknąć, ale nie przy mnie. Nie chciał pokazać tego prawdziwego uczucia. Musnął moje usta, składając mokry pocałunek. Oblizałam usta, rozkoszując się smakiem jego ust. Wiedziałam, że w samochodzie, są rodzice, nie obchodziło mnie to. Niech wiedzą, że zabierają mi największe szczęście.
-Będę dzwonić-odpowiedziałam idąc powoli w stronę samochodu.
-Ja też, kocham cię- Justin stał w tej samej pozycji, ręce miał włożone w kieszenie od spodni. Jego włosy były całe mokre, ułożone w idealnym nieładzie. Otworzyłam drzwi i wsiadłam, nie wypowiadając z siebie żadnego słowa. Miałam ochotę wykrzyczeć im prosto w twarz to co myśle. Ale zatrzymam to dla siebie. Spojrzeli na mnie, oboje w tym samym czasie, ignorowałam ich. I tak będę robiła przez najbliższe 2 tygodnie. Cicho pojękiwałam pod nosem. Ból, cholerny ból. Teraz wiem co to znaczy miłość i zabranie jej. Wszystko co kochałam, zawsze mi zabierali, a w tym momencie zrobili najgorszą rzecz świata. Jedyna rzecz po Justinie to bluza i miłość, która na zawsze pozostanie w moim sercu. Ono bije tylko dla niego. Nie nawidze rodziców, nie nawidze tego jebanego życia. Ważne osoby w moim życiu to Danny i Justin. To koniec. Założyłam słuchawki na uszy. Włączyłam muzykę, która rozbrzmiewała w mojej głowie. Oglądając domy i drzewa za oknem, moje powieki powoli opadały, a ja uległam pogrążając się w sen.
______________________________________________________________________________
-Holly obudź się-ktoś poruszył mnie.
-Just-in jeszcze chwilę-odpowiedziałam, z nadzieją, że to tylko straszny sen. Ujrzałam w tle moją matkę, miała wzrok takiej jędzy, która cieszyła się, że zabrała córce to co najlepsze. To szara nudna rzeczywistość.
-Skończ z tym Justinem-wychrypiała. Zignorowałam to i wysiadłam z samochodu, szybko pobiegłam na górę. Wszystkie słowa, które do mnie kierowali jednym uchem wleciały, drugim wyleciały. Rodzice nie sprawiają dziecku przykrości, tylko chcą, żeby było szczęśliwe. Oni najwyraźniej nie chcą tego. Rzuciłam się na łóżko wypłakując moje wszystkie łzy. Wstając, poszłam do łazienki. Był tylko jeden sposób na uspokojenie siebie. Myślałam, że już to zakończyłam, jednak nie. Usiadłam na toalecie i odpakowałam żyletkę. Układając ją wygodnie w ręce przejechałam raz, dwa, cztery, dziesięć razy.Wbiłam ją mocniej i głębiej w skórę. Poczułam mocny ból i szczypanie. Krew spływała po moich rękach. A w jednym momencie łzy spłynęły po moich policzkach. Włożyłam rękę pod kran, odkręcając zimną wodę. Opłukałam wszystko z krwi i otarłam rękę ręcznikiem. Mam dość życia, najchętniej chciałabym zginąć, ale nie zrobie tego dla Justina. Teraz wiem, że dla niego mogę cierpieć. Czemu ta miłość jest tak cholernie bolesna? Dlaczego? Usłyszałam dźwięk dochodzący z pokoju. Był to mój telefon. Szybko rzuciłam się, przesuwając palcem po ekranie.
-Holly?-zapytał znajomy głos to Justin. Moje wargi drżały, a ja łkałam z płaczu nie mogąc wypowiedzieć ani jednego słowa.
-Skarbie, nie płacz, proszę nie rób mi tego-powiedział, a jego głos z każdym ułamkiem sekundy ulegał posłuszeństwu.
-Dobrze, al-e mam ich dosyć, nie nawidze ich. Jebany świat-wydarłam się. Wzięłam chusteczkę i delikatnie otarłam łzy, spływające po moich policzkach.
-Księżniczko nie płacz. Za 2 tygodnie będziesz ze mną. Tylko 2 tygodnie.
-Wiem, ale to jest gorsze, niż ci się wydaję-moje wargi drżały. Rozmowę telefoniczną przerwało pukanie do drzwi.
-Justin muszę kończyć, ktoś puka, zadzwonie później, kocham cię-powiedziałam
-Będę czekać, ja ciebie też- usłyszałam ostatnie słowa i nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
-Co?-rzuciłam pierwsze słowo, nawet nie widząc kto puka. Drzwi się otworzyły, a w progu stanął Danny.
-Można?-zapytał
-Tak-powiedziałam obojętnie.
-Rodzice chcą z tobą porozmawiać-powiedział siadając koło mnie.
-Ja nie mam rodziców. Ty ich masz-powiedziałam z jadem w oczach, który mi mydlił cały świat.
-Holly ja nie rozumiem dlaczego jesteś na mnie zła, nigdy nie byłaś w stosunku do mnie miła-powiedział, bawiąc się rogiem pościeli.
-Naprawdę nie wiesz? Głównie to ty jesteś ich najlepszym dzieckiem. Zrobię coś źle, odrazu za to dostanę. Zrobię coś dobrze, nawet mnie nie pochwalą.Danny czuję się odrzucona. Rozumiesz? Mam ich dość-usiadłam na łóżku, trzymając telefon w ręce.
-Holly, może ty to tak widzisz, ale ja tego nie czuje. No dobrze pochwalą mnie od czasu do czasu. Ale ja tego nie chce, ja chcę miłości od nich. Nie chcę żebyś przeze mnie cierpiała-odpowiedział. Łapiąc moją rękę ujrzał moje rany, i delikatnie gładząc ją przjechał po niej opuszkami palców.
-Nie rób tego więcej-oznajmił.
-Dobrze-pokiwałam głową twierdzącą. Przytuliłam Dannego i czułam jego miłość do mnie.
-Holly cieszę się, że znalazłaś kogoś kogo kochasz. Oni kiedyś zrozumieją co źle zrobili. A może i nie? Mama się strasznie zmieniła od śmierci taty. A już tym bardziej gdy poznała jego-naszą rozmowę przerwała moja matka, która weszła do pokoju bez żadnego pukania.
-Musimy porozmawiać-rzuciła 2 pierwsze słowa.
-Nie-odpowiedziałam stanowczo i pokierowałam się do łazienki. Ominęłam ją, jak kałużę na środku drogi. Zdjęłam ubrania i weszłam pod prysznic, pozwalając wodzie rozgrzać moje wnętrze ciała.

Justin's
Siedziałem bezczynnie na kanapie w salonie. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Dom bez Holly jet taki pusty. Czuję, że to już koniec. Mam zjebane życie i to strasznie. Czułem jak łzy gromadzą się w moich oczach, ale powstrzymywałem je. Bawiłem się palcami u rąk, próbowałem jakoś się uspokoić. Nic mi nie pomagało. Teraz bym leżał z Holly w salonie, przy dobrym filmie. Jednak nie, siedzę tu sam. Jedyna osoba, którą kocham została ode mnie zabrana. Jeszcze niedawno myślałem, że to kolejna naiwna fanka, która chce mi zniszczyć życie, ale to zwykła dziewczyna z wielkimi problemami i nieszczęściem w życiu. Przejechałem palcami po włosach. Byłem cholernie wkurwiony. Wszyscy niszczą moje szczęście. Dlaczego? Pytam się, dlaczego? Chodziłem po pokoju z kąta w kąt. Wyrzucałem z umysłu wszystkie złe wspomnienia. Nie mogę tak siedzieć. Muszę ujrzeć Holly. Bo inaczej umrę z miłości do niej. Chcę ujrzeć ją, poczuć zapach jej włosów, jej dotyk, jej usta i ten szczery uśmiech na twarzy. Bez dalszego myślenia złapałem kluczyki i telefon. Zamykając dom pokierowałem się w stronę samochodu. Z niezliczoną predkością wyjechałem na autostradę. Przyciskałem pedał gazu tak mocno jak się da. Wymijając przy tym wszystkie auta. Jedną ręką otworzyłem schowek auta szukając paczki papierosów. Wziąłem jednego w usta i odpaliłem go. Otworzyłem okno, czując lekki powiew wiatru uderzającego o moją skórę. Zaciągnąłem się i przez chwilę trzymałem dym w płucach wypuszczając go swobodnie z ust. Miałem tylko nadzieję, że z Holly będzie wszystko w porządku.

_________________________________________________________________________________
Holly ma ojczyma? Zabrali ją od Justina, ale co będzie dalej?
Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale.

Przepraszam, że rozdział nie pojawił się wczoraj, ale remont pokoju dobiega końca,
a ja muszę teraz wszystko posprzątać.
No i za tydzień zaczyna się szkoła. 
Rozdziały będą pojawiać się 2 razy w tygodniu.
We wtorek będzie kolejny.

Proszę o komentarze,
dla ciebie to chwilka a dla mnie radość 
i motywacja do dalszego pisania :)





3 komentarze:

  1. no i kolejny zajebisty rozdział. Jesteś wielka ;) Czekam na następny;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę dodaj następny tak bardzo lubię twoje opowiadanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaaaaa . zajebisty <33

    OdpowiedzUsuń