wtorek, 20 sierpnia 2013

End of happiness? #8

Poczułem dziwne uczucie w brzuchu, a moje serce biło jak szalone. Holly wypowiedziała te słowa leżąc na mojej klatce piersiowej. Znam ją zaledwie kilka dni. Ale nie pozwolił bym jej odejść tak poprostu. Może to dlatego, że od czasu zerwania z Monic nie miałem żadnej dziewczyny. Poprostu miałem trudności z okazywaniem uczuć drugiej osobie. Czułem to samo, co ona czuła do mnie.
-Holly...ja ciebie też.
Te słowa wiele dla mnie znaczą. Na mojej twarzy namalował się wielki uśmiech ukazując przy tym wszystkie moje zęby. Leżeliśmy oboje, sami, w jednym łóżku.  Tak, tylko to mi wystarczy by być szczęśliwym facetem na całej planecie. Moje powieki opadły, a ja zasnąłem w mgnieniu oka.

Holly's
Obudziłam się w sypialni razem z Justinem. Promienie słoneczne przedostawały się przez okna. Obracając głowę w stronę Justina ujrzałam jego twarz. Jeszcze spał był taki słodki.  Była godzina 11.53, a spać cały dzień nie możemy. Szturchnęłam lekko Justina wypowiadając przy tym jego imię:
-Justin! Wstawaj!
Ani drgnął. Ruszyłam go jeszcze raz,  jednak nie zareagował po żadnym moim szturchnięciu. Był tylko jeden sposób na obudzenie go.
Przysunęłam swoją twarz bliżej jego. Oblizałam swoje usta i złożyłam mokry pocałunek na jego ustach. Jego powieki lekko uniosły się w górę ukazując przy tym miodowe tęczówki.
-Mmm...tak to budzić możesz mnie codziennie-odpowiedział jeszcze z lekko zaspanym głosem.
-Tak, tak...wmawiaj sobie-uśmiechnęłam się w jego stronę. Justin podniósł swoją twarz w moim kierunku. Posłał mi ładny uśmiech po czym znalazł się bardzo blisko mnie. Nasze oddechy odbijały się od siebie, patrzyłam się w jego oczy były takie czekoladowe i pełne szczęścia. Chwilę przerwał nam telefon Justina.
-Cholera-mruknął pod nosem, wstając i odbierając telefon.
-Co?-krzyknął.  Zaśmiałam się.
-Aa Rayan nie poznałem cię.  Stary jak ja tęskniłem...
-No, jesteś z Nikol? Cieszę się, że razem jest wam dobrze...
-No przyjdę pewnie. Raczej przyjdziemy.
-Tak, oj pogadamy jak się spotkamy. Dzięki stary.
Na tym jego rozmowa telefoniczna się skoczyła. Stał w samych dresach z jedną ręką w kieszeni. Miał rozczochrane włosy, ale wyglądał bosko.
-Kto ty był? -zapytałam, leżąc swobodnie na łóżku.
-Rayan, to mój przyjaciel od dzieciństwa. Zawsze był wobec mnie szczery i zawsze mi pomagał. Zaprosił mnie...znaczy nas na obiad.
-Mmmhmm...-odpowiedziałam souszczając głowę w dół.
-Co jest? Nie chcesz iść?
-Nie to, że nie chcę, ale się boje. Co jeśli będzie tak jak z... no z  Nickiem?
Justin podszedł do mnie łapiąc mnie lekko za rękę obejmując mnie w tym samym momencie.  Delikatnie zaczął całować każdą z kostek.
-Nie myśl o nim. To skończony dupek. Już tu nie powróci. Obiecuję.
-Ehh no dobrze...
-Zresztą Rayana znam od dziecka, to po pierwsze, a po drugie on ma dziewczyne i będę przy tobie cały czas, więc nie masz się o co martwić-odpowiedział, pocieszając mnie.
-Ufam ci-odpowiedziałam wstając z łóżka i kierując się do łazienki.
-Zaraz wracam,  idę wziąść prysznic-powiedziałam puszczając oczko do szatyna, tym samym zamykając za sobą drzwi.
Zrzuciłam z siebie nie potrzebne ubrania i weszłam pod prysznic. Pozwoliłam ciepłej wodzie spływać po moim ciele. Kojące uczucie. O tak. Nałożyłam truskawkowy żel do mycia ciała.  Spłukałam wszystko ciepłą wodą ocierając ciało ręcznikiem. Odkluczyłam drzwi i wyszłam by wziąść czystą bieliznę.  Ujrzałam leżącego Justina, który leżał z laptopem na kolanach. Jego wzrok automatycznie skierował się na mnie.
-Whooo...
-Hehe-zaśmiałam się, wyjmując bieliznę, a następnie pokierowałam się szybkim krokiem do łazienki. 
Założyłam czyste ubrania, włosy zostawiłam swobodnie wilgotne i zabrałam się za makijaż. Gdy już byłam gotowa zeszłam na dół, gdzie Justin był w pełni gotowy do wyjścia.
-Już gotowa księżniczko?
-Tak, tak gotowa-rumieńce kolejny raz wkradły się na moje policzki. Stałam bez ruchu gdy poczułam ręce Justina na swoich policzkach.
-Nie chce cię stracić Holly-odpowiedział.
-Nie stracisz-powiedziałam to co uważałam za słuszne.  Oboje pokierowaliśmy się do auta. Justin otworzył mi drzwi po czym udał się na swoje miejsce. Przepięłam się pasem i wygodnie usiadłam. Szczerze? Bardzo sie bałam spotkania z przyjacielem Justina. Być może i naprawdę będzie tak jak mówił Justin? Może wkońcu będę miała jakiś znajomych. Justin jest dobrym przykładem, dzięki niemu nie chcę się ranić,  bo wtedy wiem, że zranie i jego. Od czasu gdy go spotkałam jestem szczęśliwa i mam ochotę żyć.  Droga minęła dość szybko. Jechaliśmy z parę minut.  Justin zaparkował samochód po czym wysiadł, a ja razem z nim. Złapał mnie w talii i oboje udaliśmy się do dużych, frontowych drzwi. Justin zastukał kołatką, a po chwili w drzwiach stanął młody chłopak o czarnych włosach. 
-No witajcie, wejdźcie-miło zaprosił nas do środka. Zdjęłam buty i w dali ujrzałam dziewczynę. Była również młoda i piękna. 
-No nareszcie, martwiliśmy się o was-powiedziała i podeszła do mnie przytulając mnie. To samo zrobiła z Justinem.
-Przepraszam, ale jest południe i kilka korków na drodze nas zatrzymało.
-Trafiliście na czas-odpowiedziała brunetka.
-Aa tak wogóle,  Holly to Rayan, mój najlepszy przyjaciel,  a to Nicol jego dziewczyna.
-Miło mi was poznać-powiedziałam nieśmiale. Miło mnie przyjęli.  Usiedliśmy  przy stole czekając na obiad.
-Aa więc...to twoja nowa przyjaciółka czy jak?-zapytał Rayan podjadając paprykę z salaterki.
-No my...-Justin spojrzał na mnie nie wiedząc co powiedzieć. Wahałam się, bo wkońcu nie wiedziałam czy jesteśmy razem czy nie. To było dziwne.
-...jesteśmy razem-o tak wypowiedziałam to z siebie, wkońcu.  Justin uśmiechnął się, widząc mnie po tych słowach.
-No tak jesteśmy razem-powtórzył jeszcze raz.
-No to znakomicie-powiedział Rayan.
W tym czasie weszła Nicol z obiadem. Wyglądał przepysznie i chyba też tak smakował. Odrazu zabraliśmy się do jedzenia. Po skończonym posiłku chłopaki poszli oglądać mecz.
-Pomogę ci-zaproponowałam Nicol pomoc. Jest taka zapracowana.
-Dziękuję,  bo oni najwidoczniej nam nie pomogą-skierowała rękę w stronę Rayana i Justina.

Justin's
-Stary jak ja cię dawno nie widziałem-powiedział Rayan i szybko chwycił pilot włączając telewizor.
-Ja też, nic się nie zmieniłeś
-No tak czasem bywa haha
-A gdzie dziewczyny?-zapytałem odwracając głowę w stronę stołu.
-A pewnie poszły do kuchni. Wiesz jak to kobiety...
-No wiem, wiem-westchnąłem i powróciłem do oglądania.
-Nie chwaliłeś się, że masz dziewczynę-powiedział spoglądając na mnie.
-No po co miałem się chwalić-odpowiedziałem byle co bo nie wiedziałem co powiedzieć.
-Cieszę się, że wkońcu znalazłeś dobrą dziewczynę.  Od czasu kiedy zerwałeś z Monic...-przerwałem.
-Rayan nie powracaj do niej. Ten temat dawno zakończony.
-Przepraszam nie chciałem.
-Nic się nie stało,  spokojnie. Poprostu Holly jest inna. Jest bardzo dobrą dziewczyną.  Wiele w życiu przeszła. Cieszę się, że ją mam przy boku. Dzięki niej mam ochotę żyć-odpowiedziałem na co Rayan kiwnął głową.  Powróciliśmy do oglądania. Czas szybko zleciał, była już 19. Czas wrócić do domu, chciałem pobyć trochę sam z Holly.
Wstałem i poszedłem do kuchni. Dziewczyny siedziały i popijały kawę.  Śmiały się i rozmawiały jak by znały się dobre pare lat.
-Wszystko wporządku? -zapytałem.
-Tak Justin, w porządku-Holly odpowiedziała śmiejąc się.  Ukazała przy tym wszystkie zęby.  Nie widziałem jeszcze takiego uśmiechu u Holly. Wspaniały widok.
-Holly wracamy powoli do domu, już troszkę późno.
-No szkoda-powiedziała.  Czuła zapał. Pierwszy raz rozmawia z jakąś dziewczyną. Z tego co wiem nie miała znajomych, a Nicol była odpowiednią kandydatką na jej przyjaciółkę.
-Trzymaj się Holly, masz mój numer i w każdej chwili możesz zadzwonić.
-Dobrze. Cieszę się, że Cię poznałam-Holly pożegnała się z Nicol, po czym ja z Rayanem.
-Trzymaj sie stary, do usłyszenia-powiedziałem i machnąłem ręką na pożegnanie.  Zamknąłem drzwi i pokierowaliśmy się z Holly do auta. Był to męczący dzień. 
-I jak się podobało? -spytałem,  nie spuszczając wzroku z drogi.
-Nigdy tak się świetnie nie czułam,  no oprócz w twoich ramionach Justin.
-Jesteś taka słodka.  Dziękuję-odpowiedziałem parkując samochód przed wjazdem do garażu. Wysiedliśmy z auta i szybko otworzyłem drzwi od domu w puszczając najpierw Holly.
-Nie ma to jak w domu-powiedziałem i zakluczyłem drzwi.
-Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej, Justin idę się przebrać.
-Dobrze ja też,  będę na dole, poszukam jakiegoś filmu. Holly kiwnęła głową twierdząco po czym zniknęła za ścianą. Zdjąłem bluzkę, by czuć się wygodnie założyłem swoje dresy. Od razu włączyłem jakiś film i czekałem na Holly. Po 2 minutach zeszła na dół w szortach i mojej bluzce. To takie urocze. Wyglądała jak by była w sukience.
-Ślicznie wyglądasz-powiedziałem posyłając jej  piękny uśmiech. Odchyliłem koc i tym samym zasugerowałem dziewczynie by przyszła tutaj. Usiadła wygodnie i oparła głowę o moje ramię.
Pocałowałem ją w czoło, obejmując rękami. Złapała moją rękę i bawiła sie palcami. Oglądaliśmy film podjadając chipsy. Usłyszałem dzwonek do drzwi.
-No jak zwykle...zawsze ktoś nam przeszkodzi-odpowiedziałem wstając z miejsca, podeszłem do drzwi otwierając je.
-Dzień dobry, to my rodzice Holly Wilson...
-Cholera...-usłyszałem głos Holly z daleka.

____________________________
Nareszcie kolejny rozdział. Rodzice Holly u Justina?  Czy zabiorą ją do domu, daleko od Justina? To będzie w nowym rozdziale. A więc tak mam teraz remont więc rozdział będzie w czwartek wieczorem, najpóźniej w piątek.  Dziękuję za tyle wyświetleń.  I PROSZĘ ZOSTAWCIE KOMENTARZ.

3 komentarze:

  1. Zostawiam komentarz :D Kuźwa dlaczego jej rodzice przyjechali nooo. Grrrrr. Mam nadzieję,że ją zostawią z Justinem oni tak pasują do siebie :D Świetny rozdział jak każdy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. BOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOSKIIIIIIIIIIIIIII!
    tt : @zeellciaa

    OdpowiedzUsuń