Po skończonym prysznicu założyłam bluzkę z jakimś zwykłym nadrukiem i szorty, zarzucając na ramiona bluzę Justina. Chciałam zrobić wszystko by poczuć jego bliskość, im bardziej się rozczulałam nad sobą tym bardziej moja tęsknota do Justina rosła. Patrząc na widoki za oknem, moją uwagę przyciągnął świecący się ekran telefonu. 3 nieodebrane połączenia i jedna nagrana wiadomość głosowa.
Odtworzyłam ją:
"Hej, to ja. Dzwonię, żeby powiedzieć Ci,
że kocham Cię bardzo, bardzo mocno.
Chcę, żebyś wiedziała, że jesteś moją księżniczką.
Jesteś warta całej miłości na świecie.
Jesteś miłością mojego życia."
W kącikach moich oczu pojawiły się łzy. Siłą próbowałam je powstrzymać jednak w tym momencie wszystko jest silniejsze ode mnie. To był Justin. To jest dla mnie za trudne. Kocham go, bardzo go kocham i nie patrze na niego jak na sławnego nastolatka z grzywką, który miał miliony fanek na świecie. Widzę w nim normalnego faceta z poczuciem humoru i miłością, którą mnie darzy. Czuję się w jego ramionach bezpieczna. Nie doceniam siebie, nie mam w sobie żadnej wartości po tym co zrobili mi obcy faceci i...Nick. Pierwszy raz zakochałam się, a druga osoba mi to odwzajemnia. Nie mam zamiaru być dalej uczona przez matkę, mam wystarczająco dużo lat by się usamodzielnić. Muszę wkońcu im się postawić i powiedzieć co o tym myślę. Wstałam z łóżka, a którym lezałam i pokierowałam się po schodach na dół. Czułam jak robi mi się gorąco i brakuje mi tchu. Wzięłam parę głębokich wdechów. Mama była w kuchni. Zajęłam jedno z miejsc przy barku.
-Musimy porozmawiać-westchnęłam.
-Chyba już nie mamy o czym-odpowiedziała z niechęcią i dalej powróciła do swojej czynności.
-Chyba ty nie masz, ale ja mam...-powiedziałam uderzając palcami w blat stołu.
-Słucham-powiedziała, jednak dalej zajmowała się swoimi czynnościami, tak jak by nie miała ochoty porozmawiać z własną córką.
-Dlaczego zabieracie mi wszystko co znaczy dla mnie coś więcej? Dlaczego zawsze musicie mi wszystko zjebać?-zmarszczyłam brwi, próbując powstrzymać łzy.
-Ten facet coś dla ciebie znaczy? Przecież ty go wogóle nie znasz! A no tak przecież musieliście dać pokaz przy nas-powiedziała z irytacją.
-Mamo-wzięłam głęboki wdech by emocje w moim organiźmie opadły- ty chyba nie wiesz co to znaczy zakochać się.
-Jeszcze mi powiedz, że nie jesteś dziewicą, to już śmiechu warte by było...
-A nawet jeśli bym ją nie była to powinnaś mnie wspierać- wstałam uderzając ręką w blat-jestem twoją córką. Jak ty możesz się nazywać matką? Powiedz mi jak? -nie mogłam powstrzymać płaczu, wydałam z siebie ogromny szloch.
-Nie jestem twoją koleżanką i pamiętaj, że do póki mieszkasz pod moim dachem przestrzegasz moich zasad...-dokończyła.
-Niedługo to się zakończy zapewniam cię.
-Mam dość, po co my wogóle po ciebie tam jechaliśmy. Po co?
-No właśnie powiedz mi po co? Byłabym teraz szczęśliwa, a tak to gnije tutaj z tobą i z tym palantem!krzyknęłam.
-Jeszcze słowo, ostrzegam cię jeszcze słowo-jej cierpliwość kończyła się. Prawda zabolała.
-To co? Zagrozisz mi, że nie będę już twoją córką?
- I w tym momencie wypie*dalasz z tego domu. Wynoś się do tego dupka. Jesteś szm*tą bo dajesz się tak traktować, zobaczysz przeleci cię i zostawi, ale już do nas nie wracaj.
-Wolę być jego szmatą niż twoją córką-powiedziałam chcąc już iść, mama złapała moją szczękę, ucisnęła ją tak mocno, że nie mogłam wydusić z siebie żadnego pisku. Poczułam mocne pieczenie na moich mokrych policzkach. Zostałam uderzona w twarz przez własną matkę. Szybkim odruchem złapałam się za niego.
-Co ty wyprawiasz?-usłyszłam głos Danne'go w oddali.
-Nic, chciałam ci powiedzieć, że straciłeś w tym momencie siostrę-odpowiedziała podpierając się ręką o blat.
-Ja dalej mam siostrę, chciałaś powiedzieć, że ty nie masz już córki- na tych słowach pokierowałam się szybko na górę. Rzuciłam się w stronę łóżka mocno zaciskając pościel w rękach. Dławiłam się czkawką od łkania, nie mogłam nic powiedzieć. Byłam w totalnej załamce. Szybko wstałam z miejsca i spakowałam potrzebne rzeczy. Część ubrań i tak została u Justina. Wszystko było powkładane w totalny nieład. Tak jak byłam ubrana tak wyszłam. Rozejrzałam się ostatni raz po pokoju. Wrócę po resztę rzeczy innym razem. Zarzuciłam torbę na ramię trzymając telefon w ręku. Nie spojrzałam się w stronę kuchni ani salonu. Poprostu wyszłam. Na ławce ujrzałam Danne'go, siedział z głową spuszczoną w dół.
-Ej co jest?-przykucnęłam trymając się jego ręki.
-Nic, porostu odchodzisz-odpowiedział, widziałam, że nie może się z tym pogodzić.
-Danny, ja nie wytrzymam z nią dłużej, będziesz starszy to zrozumiesz-poklepałam go po plecach.
-Rozumiem cie dokładnie. Napewno ci będzie lepiej z Justinem-odpowiedział wstając, wkładając ręce do tylniej kieszeni.
-Dziękuję, pamiętaj, że w każdej chwili możesz do mnie zadzwonić-odpowiedziałam, moco go przytulając, jak by to był ostatni raz kiedy się widzimy. Pomachałam ostatni raz i odeszłam. Rozmyślałam o tej całej sprawie. Mimo, że nie chciałam płakać, one stawiały opór i same spływały po moich policzkach. Nie rozumiem dlaczego ten świat jest taki. Dlaczego nigdy nie mogę być chociaż trochę szczęśliwa? Za każdym razem ocierałam łzy. Spojrzałam na tapętę na moim telefonie. Był na niej Justin, tak mój Justin. Cieszę się , że mam takiego kogoś jak on. Jest moją miłością i całym światem. bez niego życie nie miało by sensu. Błądziłam po ulicach San Francisco, sama o północy. Bałam się, ale nie miałam gdzie się podziać. Nie chciałam obudzić Justina. Idąc ujrzałam znajomy samochód. Zaparkował na pobliskim parkingu. Nie wirząc własnym oczom ujrzałam Justina. Tak to Justin. Rzuciłam torbę i szybko biegłam w jego stronę. Objełam rękami jego szyję a on zakręcił mną wokół własnej osi. Automatycznie słona substancja ponownie spływała po moich oczach. Łzy szczęścia, tak to były one.
-Jus-stin proszę pom-óż mi, ja już nie wy-trzy-muje-łakałam, trzymając się jego szyi, nie chciałam go już nigdy opuścić i nigdy tego nie zrobię.
-Co się stało?-zapytał łapiąc moję ręcę, były zimne, tak jak wszystko co się znajdowało we mnie.
-Holly ty marzniesz, chodź do auta-pokierował mnie szybko na miejsce pasażera
i sam zrobił dokładnie to samo. Włączył ogrzewanie ustalając idealną temperaturę w aucie.
-Wywaliła mnie z domu i...uderzyła-powiedziałam nieśmiale.
-Co?- widziałam zdnerwowanie w jego oczach, jego serce przyśpieszyło. Czułam jak biło z każdą sekundą głośniej.
-Musze to wyjaśnić...-odpowiedział odpalając samochód. Złapałam go za rękę.
-Proszę Justin nie rób nic złego.
-Nie martw się Holly- złapał mój policzek delikatnie masując go opuszkami palców. Wzdrygnęłam pod wpływem zderzenia się ciepła z zimnem. Przybliżył się do mnie, czułam jego ciepły oddechna swoich ustach. Mocno wbił mi się w moje wargi. Odwzajemniłam pocałunek, masując przy tym jego plecy. Otaczała nas chwila namiętności. Nieznzane uczucie cały czas gościło we mnie. Nie wiem co by się stało gdybym go straciła. Oderwał się od moich ust, muskając je ostatni raz. Położył ręce na kierownicy i kierował się w stronę domu.
Justin's
Justin's
Byłem szczęśliwy, gdy ujrzałem Holly, teraz wiem, ze nikt mi jej nie odbierze. Musiałem przemówić jej matce do rozumu. Nie powinna tak traktować własnej córki. Stanąłem na poboczu. Złożyłem mocny pocałunek na jej ustach.
-Nie martw się, kocham cię-odpowiedziałem.
-Dobrze-odpowiedziała Holly siedząc w samochodzie.
Włożyłem ręce w kieszenie od spodni. Pokierowałem się do jej domu, dzwoniąc trzy razy dzwonkiem. W drzwiach ukazała się kobieta. Tak to z nią chciałem porozmwiać.
-Co ty tu robisz?-zapytała przerażona.
-Pamiętasz mnie? Chciałem tylko ostrzec cię. Jeżeli jeszcze raz kiedykolwiek uderzysz Holly to pożałujesz tego czynu.
-Ona już nie jest moją córką, nie chce jej znać, powiedz jej, że nie ma po co wracać.
-I nie wróci. Żegnam!- machnąłem ręką odchodząc w stronę samochodu. Otworzyłem drzwi i wygodnie usiadłem na miejscu kierowcy.
Zauważyłem, że holly płakała. Nie mogłem jej powstrzymać przed płaczem. Niech wypłacze się, napewno jej ulży. Złapałem jej rękę i pocałowałem każdą z jej kostek.
-Ej księżniczko, nie płacz. Już będzie dobrze zapewniam cię-powiedziałem skupiając caly swój wzrok na drodzę. Kiwnęła i oparła głowę o szybę. Teraz wiem, że będzie bezpieczna. Masowałem jej rękę nie przestawając, po czym Holly zapadła w głęboki sen. A ja próbowałem nie zasnąć, czeka nas długo droga powrotna.
-Nie martw się, kocham cię-odpowiedziałem.
-Dobrze-odpowiedziała Holly siedząc w samochodzie.
Włożyłem ręce w kieszenie od spodni. Pokierowałem się do jej domu, dzwoniąc trzy razy dzwonkiem. W drzwiach ukazała się kobieta. Tak to z nią chciałem porozmwiać.
-Co ty tu robisz?-zapytała przerażona.
-Pamiętasz mnie? Chciałem tylko ostrzec cię. Jeżeli jeszcze raz kiedykolwiek uderzysz Holly to pożałujesz tego czynu.
-Ona już nie jest moją córką, nie chce jej znać, powiedz jej, że nie ma po co wracać.
-I nie wróci. Żegnam!- machnąłem ręką odchodząc w stronę samochodu. Otworzyłem drzwi i wygodnie usiadłem na miejscu kierowcy.
Zauważyłem, że holly płakała. Nie mogłem jej powstrzymać przed płaczem. Niech wypłacze się, napewno jej ulży. Złapałem jej rękę i pocałowałem każdą z jej kostek.
-Ej księżniczko, nie płacz. Już będzie dobrze zapewniam cię-powiedziałem skupiając caly swój wzrok na drodzę. Kiwnęła i oparła głowę o szybę. Teraz wiem, że będzie bezpieczna. Masowałem jej rękę nie przestawając, po czym Holly zapadła w głęboki sen. A ja próbowałem nie zasnąć, czeka nas długo droga powrotna.
_____________________________________________________
Więc tak kochani, dziękuję za te wyświetlenia, sprawia mi tą ogromną radość.
Ale jest mało komentarzy. Proszę komentujcie. CHCĘ ŻEBY
PRZY TYM BYŁO MIN. 10 KOMENTARZY, wtedy pojawi sie nowy rozdział.
PRZY TYM BYŁO MIN. 10 KOMENTARZY, wtedy pojawi sie nowy rozdział.
Jeśli będą te komentarze to rozdizał pojawi się najszybciej w sobotę.
Nie chcę was zmuszać do komentowania, ale to mnie
motywuje do dalszego pisania :D
Dziękuję.
ROZDZIAŁ NIESPRAWDZANY.
CZekam *_*
OdpowiedzUsuńNo w końcu dalej są razem <3 Czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńSZybciej dawaj ten rozdzial bo nie moge ! *_*
OdpowiedzUsuńproszę pisz dalej! czekam na następny <333
OdpowiedzUsuńyeezus to jest cudne nschancxskgxskemsjhdddhndsnx. Czekam na następny. <3
OdpowiedzUsuńŚwietny ;) Przeprasza, że z anonima ;)
OdpowiedzUsuńaaaaaaaaaaaaaa! Super ^^
OdpowiedzUsuń