środa, 14 sierpnia 2013

U smile, a smile #5

Obudziłam się na kanapie w salonie. Justin nadal spał na przeciwko mnie. Wczorajszy wieczór był idealny. Czuje, że Justin jest dobrym chłopakiem.  Chce mi pomóc na każdym kroku. Mimo, że nasza znajomość trwa 3 dni. To jest chyba zauroczenie. Przejdzie mi. Pierwszy raz czuje coś takiego, nigdy nie doznałam tego uczucia. Przetarłam oczy i poprawilam włosy.  Wzięłam koc i przykryłam nim Justina. Zebrałam naczynia po wczorajszej pizzy tak by go nie obudzić. Włożyłam je do zmywarki i nastawilam ją.  Chciałam się od płacić mu za kolacje, więc zrobię śniadanie. Hmm naleśniki z owocami i syropem klonowym. Tak to będzie świetny pomysł. Wyjełam z górnej szafki składniki i pokroiłam owoce, zabrałam sie za smarzenie. Usłyszałam kroki stąpające po podłodze.  Ujrzałam Justina. Miał rozczochrane włosy. Podrapał sie w tył karku.
-Hej-przywitałam sie gotując dalej.
-Czy ja czuje zapach naleśników, czy sie mylę? -zapytał.
-Nie, nie myslisz sie-posłałam mu zadawalający uśmiech.
Nałożyłam naleśniki na talerz, przyozdabiając je owocami i syropem klonowym.
Postawiłam talerze na stole.
-No to smacznego-powiedziałam.
Patrzyłam jak Justin delektował się smakiem naleśników.
-One...są. ..poprostu boskie-brał kawałek po kawałku.
Gdy skończyliśmy wstwiłam kolejne naczynia do zmywarki. Usiadłam na sofie i włączyłam MTV.  Leciała piosenka Miley Cyrus ,, We can't stop". Uwielbiam ją.  Justin usiadł obok.
-Więcc...-zaczął.
-Więc co?-byłam ciekawa do czego dążył.
-Znajomi robią imprezę,  niedaleko nas, więc pomyślałem,  że pojdziesz razem ze mną-powiedział dumnie.
-Nie, to zły pomysł,  a nawet nie mam sukienki.
-Zbieraj się-powiedział
-Ale gdzie?
-Zabiorę cię na zakupy, no już. Idź sie ubierz będę czekał na dole.
Patrzylam na niego z nie dowierzaniem, nie wiedziałam czy on sobie żartuje czy mówi prawdę.
-Dobrze już idę - powiedziałam, puszczając mu oczko.  Szybko udałam sie na górę,  nałożyłam lekki makijaż, rozczesałam włosy i wyjęłam pierwsze lepsze ubrania z torby. W ciągu 10 minut byłam gotowa. Justin miał na sobie czarne spodnie, białą bluzkę z wycietym V i brązową skórzaną kurtkę.
-Jestem got...
-Wooow, wygladasz przepięknie
Zarumienilam sie znowu. Czy on to musi robić? 
-Dziękuję ty też jesteś przystojny.-powiedziałam otwierając drzwi.
Samochód Justina juz stał przed domem. Był wypasiony w kosmos. W sumie jest bogaty, więc się nie dziwię.  Usiadłam na miejscu pasażera,  Justin przeszedł naokoło samochodu i szybko wśliznął się na miejsce kierowcy. Odpalił samochód i szybko ruszyliśmy.  Całą drogę spędziliśmy w ciszy podziwiałam widoki zza okna. Naprawdę tu jest prześlicznie.  Nim się obejrzałam byliśmy na miejscu. Ku moim oczom ukazała sie wielka galeria handlowa. Justin zaprkował samochód i weszliśmy do środka. Weszliśmy do sklepu o nazwie ,, Beauty and beat". Wokół było mnóstwo sukienek. Wzięłam kilka z nich i poszłam do przebieralni. Justin usiadł na kanapie stojącej przed przebieralnialą. 
Przymierzyłam z 10 sukienek, ale tylko jedna mi przypadła do gustu. Wyszłam przed przebieralnie by pokazać się Justinowi.
-Może być?
Justinowi opadła szczęka.
-Co? Jest zła?-zapytałam zdziwiona.
-Ty chyba sobie żartujesz jest boska.
Uśmiechnęłam sie gdy uslyszalam jego komplement.
Do sukienki były dołączone boskie buty na koturnie. Gdy już wszystko zakupiłam poszłam zaplacić rachunek.  Jednak Justin mnie wyprzedził.
-Schowaj te pieniądze-powiedział.
-Co?
-Ja zapłacę za ciebie-powiedział.
-Ale ja nie mogę tego przyjąć.
-Możesz, możesz.-powiedział.
-No cóż. ..zobaczymy kto bedzie pierwszy przy kasie-zaczęłam przedostawać się przez stojaki z ubraniami. Jednak nie zdążyłam. Justin chwycił mnie w pasie.
-Oddaj portfel-powiedział trzymając mnie.
-Nie, co mi zrobisz jeśli nie oddam?
-No, a moze to?-zaczął mnie łaskotać po całym brzuchu przechodząc pod pachy. Myslałam ze się posikam. Mam straszne łaskotki.
-Do-bbra, od-ddam-powiedziałam po czym oddałam mu portfel.
-Dziękuję.
-Przepraszam, proszę sie tak nie zachowywać,  to nie przedszkole-powiedziała jedna z pracownic sklepu.
-Przepraszam, ale to on-zgoniłam winę na Justina.
-Ej...dobra choćmy już do kasy-Justin zapłacił za buty i sukienke. Udaliśmy się też do pobliskiego baru by zjeść obiad. Była już 16. Ten czas strasznie szybko leci. Ten dzień był jednym z najlepszym. Dzisiaj naprawdę pierwszy raz od kilku lat sie tak śmiałam.  Zjedliśmy spaghetti i poszliśmy do auta.
-Masz piękny uśmiech-powiedział otwierając mi drzwi, a sam udał sie na swoje miejsce. Szybko ruszyliśmy do domu.
Kocham adrenalinę i szybko jadące auta. W ciągu 15 minut byliśmy w domu. Wzięłam torbę i pokierowałam się do łazienki.
-No to ja idę się ubrać i przyszykowac.
-No leć ja też się przebiorę-odpowiedział, a ja udałam sie szybko na górę.

Justin's
Dzisiaj pierwszy raz widziałem jak ona się śmieje.  To jest przepiękny widok naprawdę.  Udałem sie do garderoby, gdzie przegrałem sie w czyste ubrania. Poprawiłem swoje brązowe włosy i byłem w pełni gotowy do wyjścia. 
Idąc korytarzem ujrzałem Holly w nowej sukience. Była piękna miala długie wlosy które zakrywały jej tył sukienki.
-Gotowa?-zapytałem.
-Gotowa-usmiechnęła się po czym ruszyliśmy do auta. Otworzyłem drzwi Holly, a sam wsiadłem na miejsce kierowcy. Włączyłem radio, by skupić sie na drodze. Cały czas mógłbym się przyglądać Holly. Dom, gdzie miała odbyć sie impreza znajdował się 10 minut drogi z tąd. Holly cały czas nuciła sobie piosenki, które leciały w radiu. Podglosiłem i usmiechnąłem się skupiając swój wzrok na drodze. W niecałe 10 minut byliśmy na miejscu.  Zarkowałem samochód niedaleko domu i udaliśmy sie do środka.  Każdy witał sie ze mną spodgladając przy okazji na Holly. Podeszliśmy do baru by zamowić drinka. Na parkiecie było widać dużo ocierających sie o siebie ludzi. Niektòrzy już byli  nie źle pijani.
-Poprosze dwa drinki, jeden bezalkoholowy, a drugi?
-yy...wódkę z sokiem malinowym.
-Szalejesz-powiedzialem,  rzucając mały uśmieszek w kierunku Holly.
-Pilaś kiedyś alkohol?
-Wiesz jak się pogrążyłam w...no wiesz czym...to czasem mi sie zdarzyło.
-Rozumiem-odowiedziałem biorąc łyka drinka i rozkoszowałem sie jego smakiem.
-Choć idziemy tańczyć!
-Co? -nie zrozumiałem, ponieważ muzyka w tle była bardzo głośno.
-Powiedzialam że idziemy tańczyć-Holly złapała mnie za rękę i pociągnęła na parkiet. Leciała akurat wolna piosenka. Wszyscy byli w siebie wtuleni. Holly spojrzała na wszystkich wokół, po czym postąpiła tak jak każdy.  Objęła mnie swoimi małymi rączkami wokół szyi. Złapałem ją w talli przyciągając ją bardzo blisko siebie. Kołysalismy sie w rytmie muzyki. Bylo cudownie. Chciałbym, aby ta chwila nigdy sie nie skończyła. Tańczyliśmy na całym parkiecie, śmiejąc sie i przepychajac między innymi. Podeszliśmy do baru, zamawiając kolejne drinki. Ja piłem bezalkoholowego ponieważ jakoś do domu musieliśmy wrócić.  Holly chyba za dużo juz wypiła. Była niezła w tańcu,  impreza udana w stu procentach. Holly podeszła do jakiejś laski.
-Ej widziałaś moo-jego chłopaka? -szybko podbiegłem do niej. Ledwo co stała na własnych nogach.
-Nie nie widziałam.-odpowiedziała nieznajoma.
-Przepraszam już ją zabieram.-przeprosiłem brunetkę i złapałem Holly za rękę wyprowadzając do wyjścia.  Była 2 w nocy, postanowiłem już wracać do domu.
-Gdzzie i-dziemy-powiedziała kołysząc się. Sprawiała ze zaraz wybuchł bym śmiechem.
-Do domu, za dużo wypiłaś.
-Ale ja-a, jaa n-igdzie n-ie ide.
-Jak tam chcesz-powiedziałem i podniosłem ją niosąc na rękach do auta.
-Puść m-nie zboczeńcu.
-Nie puszcze cię,  nigdy.
-Pójdziesz ze mną do łóżka? -haha wybuchłem śmiechem.
-Pewnie, ale zanieść aby.
-No kochan-nie proszę. Zrobię ci dobrze.
-Haha zobaczymy co jutro na to powiesz.
-No, jesteś moim chłopakiem to powinieneś sie zgadzać-powiedziala.
-Dobrze dobrze musisz sie przespać haha.
Doszliśmy do auta i posadziłem ją powoli w miejscu pasażera. Za dużo wypiła, sprawiała, że prawie padłem ze śmiechu.  Jeszcze te teksty. Szybko ruszyłem w stronę domu. Zaprakowałem go przed wjazdem do garażu. Ujrzałem jak dziewczyna usunęła.  Ponownie wziąłem na ręce zanosząc do sypialni. Położyłem delikatnie w lóżku zdejmując buty. Odstawiłem je z boku, przykrywając Holly kocem. Ostatni raz przyglądając sie jej zamknąłem drzwi i pokierowałem sie na dół, by móc spokojnie zasnąć na kanapie.

---------------------------------
Dziękuję za tyle wyświetleń.  Odrazu przepraszam za błędy poniewaz rozdział pisany jest z telefonu.  Mam nadzieję ze sie podoba. Powiem tyle ze w następnym bedzie sie działo ;)

2 komentarze:

  1. O mój komentarz jako pierwszy:D Ale fajnie. A co do rozdziału no to nic innego nie mogę napisać jak to, że jest świetny ;) Czekam na następny a którym ma się tyle dziać:D

    OdpowiedzUsuń
  2. TO JEST GENIALNE<3

    OdpowiedzUsuń